|
Pewnie nie powinienem umieszczać informacji o para-dokumentalnym serialu amerykańskim, ale rzecz dotyczy w zasadzie wojny na Pacyfiku, i - że co odcinek będzie można pooglądać japońskie Zera - to informuję... Serial jest aktualnie nadawany na stacji Planete (liczne powtórki), w ten poniedziałek był emitowany o 22:50, dziś jest o 22:45; w środę i następne dni podobnie, jeden odcinek trwa około 52 minuty. Serial zawiera 10 odcinków. Ten serial to trochę mock-documentary, korzystający hojnie z materiałów archiwalnych, zestawiający je z materiałem udającym takież materiały, oraz niskiej jakości technicznej i artystycznej animacjami rodem z kiczowatych gier komputerowych. Do tego dochodzi szybki, dynamiczny i agresywny montaż rodem z dokumentów tvn-owskich (niestety, nie oglądałem ich specjalnie wiele, więc trudno by mi było tu porównywać poetyki); albo może to taki typ dokumentu telewizyjnego 50-minutowego. Ten dość naiwny serial, trzymający widza w napięciu prymitywnymi środkami, nie dociera do zbyt wielu osób - świadków. Materiał archiwalny jest wykorzystywany wielokrotnie (co trudno zamaskować nawet użytym tu, prymitywnym artystycznie montażem). Wywiady są tak dobrane, by przekazywać kilka 'silnych' i tendencyjnych punktów widzenia. Nikt nie reprezentuje strony japońskiej. Zapatrywania polityczne twórców są rodem z amerykańskich filmów wojennych kręconych w pierwszych dekadach po wojnie, gdzie atak na Pearl Harbour określano jako: 'japanese sneak attack'. Pierwszy odcinek zaczepia m.in. o temat Pearl Harbour i misji 'propagadnowego' zbombardowania wysp japońskich przez 16 bombowców z lotniskowca Hornett. Pierwszy temat pojawia się w takich filmach, jak "Tora! Tora! Tora!", "Pearl Harbour". Ten drugi temat można znaleźć w kapitalnie naiwnej i szowinistycznej produkcji z 1945 "30 Seconds Over Tokyo". Polecam, dla rozwagi nad głupotą realizatorów. Dla przeciwwagi warto zobaczyć pacyfistyczną produkcję "Piekło na Pacyfiku" z Toshiro Mifune w jednej z głównych ról.
|